czwartek, 17 kwietnia 2014

O kurczę - czyli o tym jak obrosnąć w piórka

English:
It all started pretty innocently - friend said on the phone "come over, I'm doing chicken spout". Such an invitation one can not refuse - just out of curiosity :-) Chicken spout turned out to be part of a chicken mask. Friend's daughter was having performance in the nursery and had to prepare a yellow costume. As usual in such moments, I looked though my fabrics and reminded myself I have perfect yellow lace. And then I remembered costumes inspirations from Szczecin Sews and I knew what I want to do. The main inspirations were two: wings cape and yellow tutu skirt.

Wszystko zaczęło się niewinnie - koleżanka rzuciła przez telefon "wpadnij do mnie, właśnie robię dzióbek kurczaka". Takiemu zaproszeniu nie można odmówić - choćby z ciekawości :-) Dzióbek kurczaka okazała się być elementem maski kurczaka. Córka koleżanki miała przedstawienie w przedszkolu i musiała przygotować żółte przebranie. Jak to zwykle w takich chwilach, chyba odruch bezwarunkowy, zajrzałam myślami do mojej szafy z materiałami i przypomniałam sobie o żółciutkiej koronce. A potem jeszcze o inspiracjach z Szczecin Szyje na kostiumy i wiedziałam już co chciałabym zrobić. Główne inspiracje były dwie: peleryna w piórka i spódnica tutu.

Peleryna w piórka Spódnica tutu

Opis wykroju: Peleryna w kształcie skrzydeł, z naszytymi piórami według prostej instrukcji na tej stronie oraz spódnica tutu szyta i krojona bez instrukcji.
Poziom trudności: 1 *
Rozmiary: Dziecięcy - tak na 3-4 lata
Zużycie materiału: 145cm x 0,6m jasnego materiału na podszewkę i skrzydła oraz 130cm x 2m koronki na falbany w tutu i pióra
Dodatkowo potrzebne: wąska gumka - około 80cm
Przybliżony koszt: 25zł


Instrukcje: Skrzydła są bardzo proste do wykonania, wystarczą same obrazki - nawet nie trzeba tłumaczyć opisów na stronie :-) Spódnica tutu również nie jest skomplikowana, tym bardziej że już jedną taką szyłam.
Modyfikacje: Skrzydła zrobiłam na szerokość ramienia - jakieś 42cm na 30cm długości. Łuk narysowałam odręcznie a piórka naszywałam po dwa rzędy na raz. Spódniczka składa się z podszewki długości 20cm którą wykończyłam 3cm falbany z koronki. Na podszewce naszyte są jeszcze 2 warstwy marszczonej koronki o długości około 7cm i 12cm. Zewnętrzna warstwa, podobnie jak podszewka ma 20cm i doszyte 3cm falbany.
Czy uszyję to jeszcze raz? Zdecydowanie tak!

Trochę się obawiałam efektu końcowego ale przyznam że jestem pozytywnie zaskoczona

Starałam się by warstwy były przesunięte względem siebie w ten sposób wygląda jakby było ich jeszcze więcej

Spódniczka jest poprawiona względem poprzedniej - mniej warstw, a większa objętość

Zewnętrzna warstwa wykończona jest falbaną i dekoracyjnym ściegiem

English:
Let me start with wings, because sewing it was pure fun. Feathers are cut out in one piece, then arranged and sewn line by line - both wings I cut in less than two hours, then it took about two hours of sewing to finish. It all went quickly and completely seamlessly. At the ends of the wings are rubber bands to put on the wrists. The skirt also was as easy as pie. Especially since I read how to use special shirring presser foot instead of basting - after the previous tutu sewing I did some research on the internet and I was enlightened :-) But the most important is that I made a little chicken girl happy.

Zacznę od skrzydeł, bo to czysta zabawa. Piórka wycina się na pasku, nie wykańcza w żaden sposób tylko od razu pasek układa się i przyszywa - oba skrzydła wycinałam niecałe dwie godziny, potem dwie godziny zszywałam. Poszło błyskawicznie i całkowicie bezproblemowo. Na końcach skrzydeł są gumki do założenia na nadgarstki. Po przymiarce doszła jeszcze tasiemka do wiązania z przodu. Szycie spódnicy to też bułka z masłem. Szczególnie, że doczytałam jak używać stopki do marszczenia i zamiast bawić się w fastrygę po prostu marszczyłam kolejne metry stopką - po poprzednim szyciu poszukałam informacji w internecie i zostałam oświecona :-) 


Tempo było obłędne - ledwie zdjęcia zdążyłam zrobić przed dostarczeniem wszystkiego ale jestem dumna że nie ma żadnych niedoróbek. Zasłużyłam na miano ciotki-wariatki robiąc kostium na zabawę w przedszkolu praktycznie w dwa wieczory - łącznie jakieś osiem godzin? Najważniejsze że od kilku dni chodzę uśmiechnięta od ucha do ucha bo nie dość że uszyłam to jeszcze sprawiłam radość pewnemu kurczakowi dziecku.

24 komentarze:

  1. Ojjj a ja szukałam zdjęcia tych póz przed lustrem :D
    Dobrze ciocia, że masz opanowane te wykroje to jak najdzie i nas potrzeba będę dzwonić po wskazówki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie! Zdjęć z małą nie mam - wszystko działo się tak szybko, nawet nie pomyślałam żeby jakieś zrobić. Jak coś, polecam się na przyszłość :-)

      Usuń
  2. ale super :) zdjęcia kurczaka by się przydały ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę wiem... będziecie mi musiały uwierzyć na słowo że było fajnie. Następnym razem się poprawię.

      Usuń
  3. rewelacyjny pomysł i ślicznie to wyglada!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Komplecik wyszedł Tobie obłędny! :-) Tutu, jak Twoje coraz bardziej mi się podobają :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie :-) Tutu rządzi, szczególnie dla małych kobietek.

      Usuń
  5. kurczaczek jak się patrzy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny materiał na tą spódniczkę, wygląda rozkosznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie dziękuję - a materiał był kupiony w zupełnie innym celu... ale mi się odwidziało i tak zalegał. Teraz mam poczucie że dobrze go wykorzystałam.

      Usuń
  7. O kurczę, ale KURCZĘ! Śliczności, mam nadzieje, że ciotka dostanie jakieś zdjęcia na modelce i się nam nimi pochwali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki piękne - jeśli dostanę zdjęcie to się pochwalę oczywiście :-)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dziubek zrobiła mama - zdjęcia stroju robiłam u siebie tuż przed przekazaniem, więc maska się nie załapała :-)

      Usuń
  9. Wow - imponujące! Podziwiam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, wszystko zaczyna się niewinnie, a później wychodzą cuda :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, masz w 100% rację. I potem takie wariackie projekty wspomina się najdłużej :-)

      Usuń