sobota, 13 lipca 2013

Gadżety krawcowej - berberyjski naparstek

English:
Walking on Moroccan markets I was admiring various marvels that were sold there, and there was everything from cookies to cosmetics, from shoes and bags to silver jewelry and from fresh fruit to the head of a camel. I wasn't looking for the jewelry but as a woman, I stared at the display cases, hoping that maybe I find the treasure that will please my eye (and probably upset wallet). I did not expect that my tresure will be a thimble. But what a thimble?! Berber. When I finally decided to buy it I had to do some haggling but thanks to it the treasure is more valuable.

Chodząc po marokańskich straganach oglądałam różne cuda które tam sprzedawano, a było tam wszystko od ciastek po kosmetyki, od butów i torebek po srebrną biżuterię i od świeżych owoców po głowę wielbłąda. Niby nie chciałam biżuterii ale jak to kobieta, wpatrywałam się w gablotki licząc, że może trafię na skarb który ucieszy moje oko (i pewnie zmartwi portfel). Nie spodziewałam się że skarbem będzie naparstek. Ale jaki?! Berberyjski. Kiedy wreszcie zdecydowałam się na zakup oczywiście nie obeszło się bez targowania ale dzięki temu skarb jest jeszcze cenniejszy.


Naparstek jest metalowy, zdobiony zawijasami i emalią (?) w narodowych kolorach Maroko. W porównaniu ze zwykłymi naparstkami, ten jest troszkę większy - mój normalny naparstek do połowy mieści się w środku. Biorąc pod uwagę że "normalny" też jest dla mnie za duży, tego na pewno nie będę nosić. Tak, ten naparstek będzie do wyższych celów - do podziwiania i wspominania.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz